s-wyszynski-cytat

Odeszła Irena Wagner

IMG 2529Jeszcze kilka dni temu spotkaliśmy się w Towarzystwie Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Przyniosła zdjęcie swojej koleżanki Teresy Adamcewicz, która zginęła na przejściu dla pieszych na ul. Polowej kilka tygodni temu. Zdjęcie ukazało się w ostatnich „Wiadomościach Łomżyńskich”. Dziś – choć to takie trudne – mówimy również o niej: Irena Wagner nie żyje. W październiku rozpoczęła 89 rok życia. Zmarła w łomżyńskim szpitalu 20 grudnia 2016 r. o 6.00 rano. Gdy trafiła tu wieczorem, z niepokojem mówiła do męża: - Henio, miałam jutro być w Towarzystwie, bo „Wiadomości Łomżyńskie” odebrać trzeba na przedświąteczną zbiórkę harcerzy…

To niepowetowana strata dla Łomży, Ziemi Łomżyńskiej, Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

Przytaczamy przy tej smutnej okoliczności reportaż Aleksandry Gierwat, zamieszczony w 2008 r. na łamach „Gazety Współczesnej”. Zdjęcie było ilustracją do tego reportażu.

irena wagner- Najlepiej czuję się wtedy, gdy mam jakąś pracę, gdy coś robię - Irena Wagner tłumaczy swoje rozliczne zajęcia. Drużyna Harcerzy - Weteranów Ziemi Łomżyńskiej, klub nauczycielski, Uniwersytet Złotego Wieku. I obowiązkowo brydż. - Całkowicie się przy nim odprężam, zapominam, że tu boli, a tam strzyka - śmieje się. - A mąż pozwala chodzić, to się chodzi. reklama

Największą dumą jest rodzina

Aktywna była od zawsze. Z jednej strony temperament, z drugiej - konieczność. Takie czasy. Pracę nauczycielki w Szkole Podstawowej nr 6 w Łomży godziła z wychowywaniem trójki dzieci. Na szczęście czasem pomagali rodzice. - Jak mąż studiował, to ja robiłam wszystko - wspomina. - Wtedy dodatkowo prowadziłam jeszcze ośrodek metodyczny, kształcenie nauczycieli z fizyki, matematyki i chemii. Trójka dzieci już dawno wyfrunęła z rodzinnego gniazda, jak zresztą i czwórka wnuków. - Teraz jej nudno bez nas - uśmiecha się wnuczka Ineza. - Kiedy byliśmy młodsi pomagała nam w lekcjach. Do szkoły chodzą już tylko dzieci młodszej córki: wnuk jest w liceum, wnuczka w gimnazjum. A najmłodsza latorośl, prawnuczka Ania, na szkołę jest jeszcze za mała. Ma dopiero roczek i 5 miesięcy. - Moim osiągnięciem są dobrze wykształcone dzieci - mówi z dumą pani Irena. - Nauczyłam je pracować, jeśli chodzi o lekcje. W efekcie najstarsza córka, urodzona rok po ślubie Danuta, po skończeniu liceum ogólnokształcącego poszła na politechnikę, na wydział elektryczny. Pracuje w dyrekcji Państwowej Sieci Energetycznej w Warszawie.- Mąż marzył, że on elektryk, to i ona też. Pozostałe dzieci zostały w Łomży. Obrały też inną drogę zawodową niż starsza siostra. Syn Ryszard ukończył studia z radiologii, a najmłodsza córka Małgorzata prowadzi oddział onkologiczny w szpitalu.

Wyboistą drogą do ślubu

Państwo Wagnerowie poznali się już po zakończeniu wojny. Ona spędziła ją w Łomży, jego wraz z matką wywieziono do Kazachstanu. Ostatnim transportem, 20 czerwca 1941 r.- W 1946 r. dałem stamtąd dyla - wspomina pan Henryk. - Dostałem się do Gródka Jagiellońskiego koło Lwowa. Ale nie miałem dokumentu wjazdu na Ukrainę, nie mogłem więc wyjechać. Pomogły mu siostry zakonne dopisując go do rodziny, która wracała do Polski. - Oni mieli na nazwisko Kasia - opowiada. - I tak na liście ewakuacyjnym były same "Kas ie" a pod nimi ja, Henryk Wagner. Po powrocie do rodzinnej Łomży chciał się uczyć. Mógł iść do pierwszej klasy gimnazjum, albo, po zdaniu egzaminów z matematyki i języka polskiego, przeskoczyć od razu do drugiej. Matematyki się nie bał, ale polski... Egzaminująca go dr Osiecka kazała mu przeczytać fragment książki. Czytał, i zaciągał.- Słuchaj synu, przecież ty jesteś łomżyniak, czemu więc tak śpiewasz? - pytała. Krótkie wyjaśnienie: tydzień temu wróciłem z Rosji. I egzamin zdany. Ale doświadczenia ze Związku Radzieckiego nie zawsze były pomocne. W 1951 r. skazano go na 3 lata. Za "fałszywą propagandę". Znaleźli na niego trzy artykuły w tzw. Małym Kodeksie. Dwa lata spędził w kamieniołomach w Piechcinie. Słaby był, więc nie wyrabiał ogromnej normy. Za karę szedł do karca. Było jeszcze trudniej.- Potem pomagał mi pewien AK-owiec z Wilna, a w 1953 r. nas wypuścili – opowiada. Gdy władza go zamykała, przyszła żona pracowała już jako nauczycielka chemii, matematyki i fizyki. Poza Łomżą.- W 1948 roku ukończyłam liceum pedagogiczne, a wtedy był nakaz pracy - wspomina. - No i mnie skierowano do szkoły w Dziadkowicach. Pamięta, że jechało się z przesiadką w Śniadowie, w Białymstoku, w Bielsku Podlaskim i dopiero do Siemiatycz. Uczyła tam cztery lata i nagle w 1952 r. dostała skierowanie na roczne studia. Do Katowic! Z płatnym urlopem. Zdziwienie było ogromne. Nie należała do partii, nie była działaczką. - Co można było robić? Trzeba było jechać. Aż wreszcie nadszedł szczęśliwy rok 1953. Ona już po studiach, on wyszedł z więzienia. Pobrali się. Ślub odbył się w Łomży, a pan młody... zapomniał zabrać wiązanki. Ponad pół wieku później wciąż są razem. W tym roku stuknie już 55 lat pożycia małżeńskiego. Recepta na udany związek? Z pewnością wzajemny szacunek.

Aktywnie także na emeryturze

Ale pani Irena ma jeszcze jedną receptę. Tę na zachowanie młodzieńczej energii i pogody ducha. Aż trudno uwierzyć, że w tym roku zdmuchnie 80 świeczek!- Trzyma mnie przede wszystkim życie towarzyskie - wyjaśnia z uśmiechem. Bo przecież tyle można jeszcze zrobić. Nie jest już wprawdzie zastępcą komendanta hufca, a "tylko" szeregową. Ale szeregową bardzo aktywną, jak o sobie mówi. - Dwa razy do roku organizujemy zloty harcerskie, tzw. "złazy" - opowiada. - "Obskakujemy" z zastępem uroczystości patriotyczne w Lesie Jeziorkowskim, w Nowogrodzie, w Łomży. I wytyczyli sobie prace społeczno-użyteczne. Zbierają dary dla Domu Dziecka, dla Caritasu, na Dom Samotnej Matki w Laskach, czy dla powodzian. Kilka lat temu harcerki prowadziły zespoły douczania młodzieży.- A teraz promuję odpisywanie jednego procenta – dodaje. Pan Henryk z uśmiechem patrzy na tę aktywność żony. Ale jak mówi, sam siedzi cicho. - Bo kiedy prawdę mówiłem, to mnie zamknęli – tłumaczy. Należy jednak do Związku Sybiraków, jest też wiceprezesem Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego. Spisał też pokrótce tragiczne losy swej rodziny (opublikował je m.in. w roczniku „Ziemia Łomżyńska”, wydawanym przez TPZŁ). W 2007 r. pani Irena otrzymała Srebrny Krzyż "Za Zasługi dla ZHP". Po 62. latach życia według motta: "Nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu".

*

Trumna z doczesnymi szczątkami śp. Ireny Wagner zostanie wystawiona w środę, 21 grudnia w Domu Pogrzebowym „Marczyk” przy ul. Przykoszarowej. Msza św. odprawiona zostanie w czwartek, 22 XII o godz. 11.00 w kaplicy, po czym na zabytkowym cmentarzu przy ul. Kopernika trumna zostanie złożona do grobu.

Dziękujemy, nasza Pani Irenko!

SALONIK WYDAWNICZY

Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej
ul. Sienkiewicza 8

Zapraszamy
codziennie od 8.00-15.00

JEDYNA W REGIONIE BAZA WYDAWNICTW O ŁOMŻY
I ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ

1procencik

Dziękujemy Wszystkim,
którzy przekazali w swoim rocznym zeznaniu podatkowym swój jeden procent na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

Free business joomla templates