s-wyszynski-cytat

Po przyjacielsku, patriotycznie, honorowo

IMG 6522aDzięki gościnności dyrekcji Muzeum Diecezjalnego w Łomży obchody 98 rocznicy odzyskania Niepodległości przez Polskę oraz 58. urodziny Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej miały szczególny charakter. 11 listopada w Muzeum spotkali się przyjaciele Towarzystwa, Łomży i Ziemi Łomżyńskiej. Wręczono Godności Honorowego Członkostwa TPZŁ oraz uhonorowano laureatów IV edycji konkursu Prezydenta Łomży i TPZŁ pod tytułem „W mieście co było mi rajem...".

IMG 6518aPoniżej prezentujemy scenariusz naszych piątkowych uroczystości, które swoją obecnością zaszczycili m.in. ordynariusz łomżyński (świętujący tego dnia 5 rocznicę Sakry Biskupiej), ks. dr bp Janusz Stepnowski, poseł na Sejm Lech Antoni Kołakowski, zastępca prezydenta Łomży, dr Agnieszka Muzyk, starosta łomżyński, Lech Marek Szabłowski, przewodniczący Rady Miasta Łomży, Wiesław Tadeusz Grzymała, przewodniczący Rady Powiatu Łomżyńskiego, Jarosław Kulesza. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 16.00, dokładnie w chwili, gdy 98 lat wcześniej na ul. Sienkiewicza w Łomży rozgrywał się ostatni dramat 1918 roku...

IMG 6472aWitaj Ojczyzno ! Pozdrawiają Ciebie, którzy polegną …

Polsko święta, Ave!

I niech na naszym żołnierskim pogrzebie nie będzie płaczu.

Niechaj się we sławę oblecze Ziemia.

I niech się kolebie nad mogiłami wieść,

że nasze krwawe żołnierskie groby ostatnie już będą.

Niechaj się staną Przeszłością … Legendą.

Stało się …

IMG 6495aBracia, Waszą krwią mocarna powstała Polska,

a Polski imieniem są wasze groby…

Wasza krew ofiarna jest dziś niewoli wszelkiej wyzwoleniem.

Więc z piersi naszych dzisiaj nie cmentarna pieśń do Was płynie.

Oto pozdrowieniem wołamy do Was: „Którzyście odbiegli,

o pozdrowieni bądźcie – Wy – Polegli!”

 

O pozdrowieni bądźcie w polnych kwiatach,

które z krwi Waszej może dzisiaj rosną…

O, pozdrowieni – w naszych młodych latach,

w tym, co w nas wieczne, co myślą radosną poza śmierć biegnie –

w bolesnych objatach serc tych, co w grobach, jako i Wy posną

i jak Wy będą polskiej Chwały strzegli…

O, pozdrowieni bądźcie, Wy – Polegli!”

 

- Ekscelencjo, Panie Pośle, Pani Prezydent, Panie Starosto, panowie przewodniczący, Czcigodni Księża,

Panie, Panowie, Szanowni Państwo,

IMG 6503aAutor tego wiersza, łomżyniak druh Stanisław Dębowski pseudonim „Młot” był bliskim przyjacielem Leona Kaliwody, który 98 lat temu, 11 listopada 1918 roku, tuż po godz. 16.00, rozbrajając ostatni już patrol niemiecki na ul. Sienkiewicza w Łomży, złożył dostojną pieczęć ze swego 18-letniego życia na ołtarzu ojczyzny. Stanisław Dębowski w wydawanym w Łomży harcerskim piśmie „Czuwaj” w 1920 roku zwrócił się do Kaliwody słowami – cytuję: - „Żyłeś jak peowiak prawdziwy – i skonałeś. Padłeś o zmierzchu ostatniego dnia niewoli. Przed pierwszym wschodem słońca w wolnej Ojczyźnie. Hardym czynem buntu pchnąłeś żelazne wierzeje Jutra – i zostałeś na progu”.

- Otulmy wdzięcznym sercem wszystkich takich, jak Kaliwoda i setki innych pozostałych na zawsze na wszystkich polskich drogach do Niepodległości – a słowa „Roty” niech wyrażą nasz szacunek dla Nich i zobowiązanie, że dzieło Ich życia nie zostanie zmarnowane:

 

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród,

nie damy pogrześć mowy,

Polski my naród, polski ród,

Królewski szczep piastowy, nie damy by nas gnębił wróg,

Tak nam dopomóż Bóg,

tak nam dopomóż Bóg!”

 

Wawrzyniec Kłosiński: - Głos zabierze prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, pan Zygmunt Zdanowicz:

IMG 6507aIMG 6513aPan Zygmunt Zdanowicz w swoim wystąpieniu nawiązał do wydarzeń z 1918 i 1958 roku, opowiedział o statutowych zasadach nadawania Godności Honorowego Członkostwa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej oraz zaprezentował laureatów AD 2016: bpa seniora Stanisława Stefanka, którego obowiązki duszpasterskie zmusiły do nieobecności na uroczystości, a także: b. wojewody Mieczysława Bagińskiego, prezesa OSM w Piątnicy, Zbigniewa Kalinowskiego, właściciela PHU „Kurpiewski”, Jana Kurpiewskiego oraz właściciela firmy Jana Cwalinę. Nastąpiła uroczysta gala wręczenia dyplomów honorowych. Wcześniej dyplom taki otrzymał w Olsztynie członek tamtejszego oddziału TPZŁ, Marian Filipkowski. Godność Honorowego Członkostwa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej jest najwyższym wyróżnieniem nadawanym przez TPZŁ. Może to uczynić tylko jednogłośnie co trzy lata Walny Zjazd Delegatów Towarzystwa, na wniosek Zarządu Głównego TPZŁ. Dotychczas Godność taką posiadają 63 osoby z kraju i zagranicy.

WK: - Szanowni Państwo, w tej uroczystej i wyjątkowej chwili przyszedł czas na osobiste refleksje laureatów. Jako pierwszy wypowie się JE bp Senior, ks. dr Stanisław Stefanek, ordynariusz diecezji łomżyńskiej w latach 1996-2011. O odczytanie listu okolicznościowego proszę ks. dr. Tomasza Grabowskiego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Łomży:

Ks. dr Tomasz Grabowski: Szanowny Panie Prezesie, na ręce Pana kieruję bardzo serdeczne podziękowanie dla Członków Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej za włączenie mnie w poczet Honorowych Członków TPZŁ roku 2016. Wszystkie inicjatywy Towarzystwa, podejmowane starania, budzą zawsze we mnie szacunek i serdeczną wdzięczność wobec całej Społeczności Rodaków Łomżyńskich, także tych, którzy podjęli życiowe obowiązki poza naszym Miastem. Szczególnie ważna dla nas i przyszłych pokoleń jest troska o pielęgnowanie obyczajów i historycznych dokumentów ze skarbca naszych Ojców; troskliwie podjęte i niezwykle starannie opracowane wydawnictwa stały się Szkołą Świadomości Obywatelskiej Polaków. Zajęty duszpastersko poza Łomżą ślę serdeczne gratulacje Osobom wszystkich Laureatów tegorocznego nadania honorowego tytułu, a miłych gości dzisiejszego spotkania całym sercem pozdrawiam.

WK: - Proponujemy teraz Państwu chwilę artystycznych wzruszeń. Mimo młodego wieku zna ich już niemal cała Polska. Obaj, podobnie jak rodzice – z Łomżą i Polską w sercu. Laureaci liczących się festiwali muzycznych i wokalnych, konsekwencją, uporem, talentem, ambicją ale przede wszystkim ciężką pracą zdobywają sobie najpierwsze miejsca na niełatwym rynku muzycznym. Szanowni Państwo: Paweł i Łukasz Lipscy. „Miejcie nadzieję” - słowa Adam Asnyk, muzyka Zbigniew Preisner oraz „Tutaj jestem, gdzie byłem” - słowa Michał Zabłocki, muzyka Grzegorz Turnau.

- WK:

Miasto z jeleniem w herbie, najmilsze moje Miasto,
myślami wciąż wracam do Ciebie. Gdy w nocy nie mogę zasnąć
przez długie, bezsenne godziny przemierzam Twoje ulice
I widzę Cię takim, jak kiedyś: te same kamienice
z mrocznymi bram wnękami, kochany Rynek Stary,
budynek Magistratu z tym samym na wieży zegarem,
ulice brukowane - wszystkie znajome takie:
Dworna, Polowa, Długa, Farna, Sadowa, Rybaki...
I Plac Pocztowy ze skwerem, a w cieniu drzew obok niego
rząd czarny konnych dorożek – jak w wierszach Gałczyńskiego:
wszystko zaczarowane, konie i dorożkarze...
Stoję i patrzę i słucham…. Czy ja tak tylko marzę?
Czy może to naprawdę cofnął się czas o te lata
i znowu jestem w najdroższym ze wszystkich miast tego świata -
w mieście mojego dzieciństwa, w mieście, co było mi rajem -
wszystko jest takie prawdziwe i nawet mi się wydaje,
że słyszę najwyraźniej, jak pośród dymu z kominów
rozpływa się dźwięk sygnaturki od Ojców Kapucynów.
Na starej dzwonnicy Fary też rozdzwoniły się dzwony.
Ich głos płynie nad miastem, ku Górze Królowej Bony,
ku Narwi, co wije się w dole i miasto otacza wieńcem,
ku łąkom, gdzie każdej wiosny kwitną złociste kaczeńce...
I echem powraca do miasta, jak fala dawnych wspomnień
O tym, co już nie wróci. I czego tak żal ogromnie…

Iwona Krzepkowska-Bułat, łomżynianka z podwarszawskiego Piastowa.

- Ewa Klimaszewska – fragment pracy:

Rynek Zambrowski, Nowy Rynek, Plac Zambrowski i ostatecznie Plac Niepodległości. Plac wybrukowany pięknymi otoczakami, bez uzasadnienia, pogardliwie zwanymi „kocimi łbami”. Tu dwa razy w tygodniu odbywały się targi chłopskie. We wtorki i w piątki od rana słychać było stukot kół furmanek załadowanych zbożem, ziemniakami, sianem lub zwierzętami na sprzedaż. Konie lub krowy na sprzedaż szły obok jadących furmanek, smutne jakby wiedziały że zostaną sprzedane. Słychać było targujących się sprzedających i kupujących oraz klapsy dłoni przybijających cenę. (…) Zimą chłopi przyjeżdżali na targ saniami. Dla dzieciaków było frajdą czepianie się sań, żeby kawałek podjechać. Różnie się to kończyło, czasem uderzeniem batem. (…) Na sankach zjeżdżało się prawie z każdej ulicy z ul. Senatorskiej, Dwornej, Kapucyńskiej, Zjazd. Można było też zjeżdżać z góry Królowej Bony, Śledzia czy Bielika. Z małych górek, które powstały z resztek zbombardowanych kamienic, zjeżdżało się na teczce lub tornistrze.

(…) Co roku przed 1-maja rynek był dokładnie sprzątany. Tu odbywały się pochody 1- majowe. Na środku rynku budowano drewnianą trybunę obwieszoną hasłami” niech żyje plan 6-letni” lub „ ręce precz od Kuby”. Trybunę budowano kilka dni wcześniej przed 1-maja, była więc miejscem zabaw dla dzieciaków. Biegałam tam z innymi dziećmi i wygłaszałam przemówienia wznosząc hasła: „Niech żyje ten co umarł”. Zdenerwowana mama zabroniła mi tak się bawić. To mogło źle się skończyć, czego wtedy nie rozumiałam. (…) Poniżej rynku wzdłuż ul. Giełczyńskiej w hali biskupiej było centrum sklepowe. Znajdowała się tam drogeria Kalisza, fryzjer oraz kilka innych sklepów między innymi sklep ze słodyczami . Starszy pan z siwą bródką, sprzedawał najlepsze na świecie cukierki-groszki. Gdy miałam jakiś pieniążek biegłam przez rynek do tego sklepu po groszki. Zawsze prosiłam aby było dużo czerwonych, bo te smakowały mi najbardziej. Groszki sprzedawane były na wagę, sypane w tutkę – kawałek zwiniętego papieru. Były też groszki w szklanych laskach ale te były zbyt drogie jak na moje oszczędności. (…)

(…) Od wiosny do jesieni, rano i wieczorem przez rynek maszerowały krowy. Prawie wszyscy mieszkańcy, nawet w środku miasta mieli krowy. Nie było innego mleka dla dzieci tylko krowie lub czasem kozie. Krowy szły z różnych rejonów miasta na miejskie pastwisko na łąkach pod skarpą nad Narwią zwane „pulwami”. (…)Krowami opiekował się pastuch z psami. Za pasienie krów na „pulwach” była opłata, którą pobierał ten właśnie pastuch (…)

Na rogu rynku i Szosy Zambrowskiej była piekarnia, dawniej Zakrzewskich. Codziennie pod wieczór można było tu kupić przepyszne bułki maślane, posypane słodką kruszonką. Taka bułka i kubek świeżego mleka, to była pyszna kolacja. (…) Zapach pieczonego pieczywa rozchodził się po rynku i okolicach.

(…) Trochę spóźniłam się z napisaniem tego opowiadania ale czekałam na wenę. Jeśli Państwo uznacie za ciekawe, to może będzie poza konkursem, lub na następny konkurs. Przepraszam za zbyt długi tekst, ale tyle spraw w tym czasie działo się w rynku.

Pozdrawiam Ewa Klimaszewska.

 

- WK: Drodzy Państwo, Pani Ewa Klimaszewska – łomżynianka mieszkająca od wielu lat w Warszawie jest pierwszą laureatką IV edycji konkursu na wspomnienia „W mieście, co było mi rajem...”, którego tytuł zaczerpnęliśmy z cytowanego przeze mnie najpiękniejszego chyba wiersza o Łomży. Jego autorka, pani Iwona Krzepkowska-Bułat pozdrawia nas wszystkich bardzo serdecznie, zwłaszcza laureatów naszego konkursu organizowanego od czterech lat wspólnie z Prezydentem naszego pięknego miasta. To stosowna okazja, by serdecznie podziękować panu prezydentowi, pani prezydent, paniom naczelnik i państwu radnym za serdeczną bliskość we wszystkich inicjatywach Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Proszę pana Zygmunta Zdanowicza – prezesa ZG TPZŁ oraz panią prezydent Agnieszkę Muzyk o wręczenie nagrody laureatce I nagrody w IV edycji konkursu, autorce pracy „Mój widok na Rynek” pani Ewie Klimaszewskiej. Przypominam, że tradycją konkursu jest to, że nagrodami w nim są prace łomżyńskich artystów plastyków. Panorama naszego miasta namalowana przez łomżyniaka, Grzegorza Gwizdona zdobić będzie od dziś mieszkanie pani Ewy Klimaszewskiej w Warszawie. Gratulujemy.

WK: - Szanowni Państwo, jury IV edycji konkursu „W mieście, co było mi rajem”, czyli znakomita znawczyni twórczości nie tylko pamiętnikarskiej i wspomnieniowej, pani red. Wiesława Czartoryska, znana i niezwykle lubiana dziennikarka, wyszukująca w przeszłości naszego miasta coraz to ciekawsze perełki, red. Maria Tocka oraz moja, niewątpliwie najgorsza część tego zespołu, miało mnóstwo rozterek a czasem i głębokich wątpliwości, jak tegoroczne laury podzielić sprawiedliwie. No bo jak sercem rejestrowane powroty po latach na bruki dzieciństwa pani Ewy Klimaszewskiej z Warszawy pogodzić z dziennikarską swadą i doświadczeniem red. Gabrieli Szczęsnej z Łomży w jej niezwykłej wyprawie do czasów, gdy likwidowała komunistyczny nawis inflacyjny, podrzucając polskie złotówki pod koła niezapomnianej ciuchci? Pogodziliśmy. Postanowiliśmy po raz pierwszy w historii konkursu przyznać dwie nagrody główne ex aequo tym właśnie paniom. Gabrysiu, zapraszam Cię tu do nas, a pana prezesa Zygmunta Zdanowicza i panią Starostę proszę o dokonanie aktu honoracji.

IMG 6542aGabriela Szczęsna: Mam to wszystko przed oczami bardzo dokładnie... Ach, te wspomnienia... Przed skrętem w prawo, czyli tuż przed wjazdem na moją stacyjkę, widziałam przez chwilę budkę z artykułami spożywczymi, a w niej panią Wiśniewską, nieco dalej kiosk "Ruchu" z panią Miklaszewską (na tle zakładu produkującego taczki) oraz dom z balkonem, pod którym znajdowało się wejście do cieszącego się wielkim powodzeniem sklepu spożywczego z szyldem "Delikatesy" (a wewnątrz z informacją dla klientów: Przy zakupie żądaj prześwietlenia jaj). Do sklepu, czego nie mogłam już zobaczyć, przylegała cukiernia "Marysieńka", gdzie głównym artykułem "cukierniczym" było beczkowe piwo, a na podwórku znajdował się skup butelek. "Marysieńka" sąsiadowała z zakładem fryzjerskim pana Małolepszego. Nie widziałam, ale wiedziałam też, co znajduje się naprzeciwko. Stały tu dosłownie zwyczajne budki m.in. z szyldami "magiel" i "szewc". Skręcając na moją stacyjkę przez chwilę widziałam również zwyczajne baraki, w których od lat mieszkali ludzie. Ale wbrew pozorom, nie był to przygnębiający widok: ogródki kwiatowe i warzywne, owocowe drzewka przydawały temu miejscu szczególnego uroku (…)

Z Gabrysią miałam do czynienia osobiście również w zupełnie innych okolicznościach. Jak się okazało, była to dziewczynka z "gatunku" dzieci tzw. absolutnie nieprzewidywalnych. Chociaż chodziła do przedszkola "Caritas" (pod kierownictwem uwielbianej przez dzieci siostry służki Aleksandry Salomończyk); chociaż sypała kwiatki (pod okiem oddanej swej ewangelizacyjnej pracy całym sercem siostry służki Zofii Antratowicz) w kościele Kapucynów; chociaż jako uczennica "Siódemki" (pod znakomitym kierownictwem pani Marii Skowrońskiej) nosiła tarczę „Wzorowy Uczeń” i wobec świata sprawiała wrażenie potulnego aniołka, który na papierowym serduszku otrzymanym od pani katechetki wyłącznie zbiera plusiki za każdy dobry uczynek. Otóż owa panienka i jej podwórkowe oraz sąsiedzkie towarzystwo, od pewnego czasu na mój widok upodobało sobie szczególną zabawę. Kiedy minąwszy skrzyżowanie z ulicą Wojska Polskiego, zbliżałam się do ich domów, dzieciarnia pod wodzą Gabrysi kładła na moich szynach kamyki i drobne monety, po czym błyskawicznie uciekała przede mną, przeskakując przytorowy rów, wprost na ową łączkę, kawałkiem ciągnącą się wzdłuż szosy. Och, gwizdałam wtedy z całych sił, że tak nie wolno; że to bardzo niebezpieczne, w czym także z całych sił wspierali mnie konduktor i maszynista (w krótkich żołnierskich słowach – wiem, co piszę, bo przeżyłam dwie światowe wojny).

 

WK: - Jury przyznało jeszcze nagrodę II i III, ale zanim poznamy laureatów, o podsumowanie czwartej edycji konkursu, o osobiste refleksje proszę panie jurorki. Pani red. Wiesława Czartoryska i pani red. Maria Tocka:

 

WK: - II nagrodę w konkursie Prezydenta Łomży i Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej „W mieście, co było mi rajem...” otrzymuje pan Tadeusz Mieszkowski z Białegostoku. Nagroda III trafia do rąk pana Adama Sobolewskiego z Sieradza.

- Dziękujemy wszystkim uczestnikom IV edycji konkursu, a dowodem naszej wdzięczności niech będzie najnowsze, 13 wydanie rocznika „Ziemia Łomżyńska”. Zapraszam państwa pod odbiór. A teraz – wspólnie z Prezydentem Łomży - uroczyście ogłaszamy inaugurację V edycji konkursu na wspomnienia „W mieście, co było mi rajem…” Wszyscy, którzy mają Łomżę w sercu i także ci, którzy mają o naszym mieście inne zdanie – mogą wyrzucić swoje przemyślenia na papier i przesłać je na adres Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, ul. Sienkiewicza 8 – jednak nie później niż do końca lipca przyszłego roku. Zapraszamy!

A skoro jesteśmy przy podziękowaniach i serdecznościach, to w imieniu Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej bardzo serdecznie dziękuję kustoszowi tego miejsca, księdzu doktorowi Tomaszowi Grabowskiemu za przyjęcie nas dzisiaj pod tym wspaniałym dachem Muzeum Diecezjalnego, za niezwykłą życzliwość i gościnność. Gratulujemy także zupełnie świeżego tytułu naukowego doktora historii sztuki i życzymy kolejnych sukcesów na naukowej drodze.

 

WK: - Przed nami kolejne artystyczne, bardzo klimatyczne uniesienia. Paweł Łukasz przy pianinie, Usłyszymy piosenkę Jana Zycha z muzyką Marka Grechuty „Gdziekolwiek będziesz...” oraz „Jest takie miejsce...” ze słowami i muzyką Jana Pietrzaka.

- W porządnym domu goście powinni czuć się jak u siebie. Mogą mówić wszystko, co myślą. Jest teraz, Drodzy nasi Goście, taka chwila. Zapraszamy.

WK; - Za chwilę zaprosimy Państwa na uroczysty toast w foyer, a potem – do stołu. Zanim jednak to nastąpi, prosimy o przyjęcie wyrazów szczerej wdzięczności za przyjęcie zaproszenia na to dzisiejsze spotkanie, a także za codzienną obecność w życiu naszego wspólnego Towarzystwa – Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, za wspieranie Towarzystwa we wszystkich jego poczynaniach. Już tylko dwa lata dzielą nas od 600. urodzin miejskości naszego grodu i 60 urodzin Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Bądźmy razem. A ponieważ jesteśmy w czasie coraz bardziej modnego patriotycznego śpiewania, proponuję, byśmy tę część uroczystości zakończyli wspólnym odśpiewaniem naszej, łomżyńskiej „Roty” - pieśni napisanej także przez Stanisława Dębowskiego „Młota” i wykonywanej przez druhów dawnych łomżyńskich drużyn harcerskich. Ośmielam się twierdzić, że dziś będzie to prawykonanie tego utworu w ostatnich co najmniej 70 latach. Proszę o akompaniament.

 IMG 6579a

Stanisław Dębowski „Przyrzeczenia”, „Czuwaj” Nr 4 , 1919 r.

Mam szczerą wolę iść na czyn
i skrzydła wziąć sokole
i już nie wracać do swych win -

mam szczerą, silną wolę
Orać swój zagon jako pług –

tak mi dopomóż Bóg,

tak mi dopomóż Bóg!

 

Polsce oddaję moc i hart
i duszę swą na wieki,
bym był jej synem zwać się wart
i godzien jej opieki
spłacać Jej będę życia dług –

tak mi dopomóż Bóg,

Tak mi dopomóż Bóg!

 

Przyrzekam: dokąd starczy sił, dopóki praca będzie,
dla braci swoich będę żył
z pomocą gotów wszędzie
i będę strzegł łomżyńskich dróg –

tak mi dopomóż Bóg,

tak mi dopomóż Bóg!

IMG 6535a 001

 

Zdjęcia: Józef Babiel

SALONIK WYDAWNICZY

Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej
ul. Sienkiewicza 8

Zapraszamy
codziennie od 8.00-15.00

JEDYNA W REGIONIE BAZA WYDAWNICTW O ŁOMŻY
I ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ

1procencik

Dziękujemy Wszystkim,
którzy przekazali w swoim rocznym zeznaniu podatkowym swój jeden procent na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

Free business joomla templates