Jeziorko, Giełczyn, Sławiec, Pniewo... Dług współczesnych łomżyniaków...

jeziorko m
ŁOMŻA DZIĘKUJE. ŁOMŻA PAMIĘTA – wiązankę biało-czerwonych kwiatów z takim właśnie napisem na szarfie pozostawili dziś członkowie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej na płycie grobu 52 przedstawicieli inteligencji łomżyńskiej, zamordowanych w Lesie Jeziorkowskim 15 lipca 1943 roku. W 70 lat od tego dramatu nad grobem pochylali się mieszkańcy Łomży, którzy skorzystali z zaproszenia TPZŁ. Był wśród nich m.in. Jerzy Łuba – dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki, który w ten sposób oddał też hołd p. Lubowickim -  nauczycielom swojej szkoły, organizatorom tajnego nauczania. PO złożeniu kwiatów zapalono znicze, odmówiono modlitwę „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...”.

Następnie uczestnicy spotkania odwiedzili pozostałe dwa groby wchodzące w skład leśnego cmentarza w Jeziorku: więźniów politycznych przywiezionych tu z łomżyńskiego więzienia nocą z 29 na 30 czerwca 1943 roku oraz 95 pensjonariuszy Domu Starców w Pieńkach Borowych k. Jedwabnego – nieznana jest dokładna data tego dramatu, wg Jerzego Smurzyńskiego mogło to nastąpić pomiędzy lipcem a wrześniem 1942 roku. Dzisiejsze spotkanie w Jeziorku służyło też m.in. wymianie myśli na temat okoliczności dramatów, zgotowanych przez hitlerowców mieszkańcom Ziemi Łomżyńskiej. Wspomniano m.in. mieszkającego dziś w Warszawie Jerzego Smurzyńskiego – jedynego który ocalał z jeziorkowskiej tragedii, bo tuż przed aresztowaniem przez Niemców jego rodziców Antoniny i Mariana, wybiegł z domu na zajęcia tajnych kompletów. Jerzy Smurzyński ma 85 lat, jest emerytowanym dziennikarzem. Ze względu na stan zdrowia nie zdecydował się na odwiedzenie miejsca wiecznego spoczynku swoich rodziców i innych przedstawicieli łomżyńskiej inteligencji. Ma jednak niezaprzeczalne zasługi w utworzeniu tu leśnego cmentarza, jego poświęceniu w 1945 roku przez bpa Stanisława Kostkę – Łukomskiego, a wreszcie – w wyjaśnieniu okoliczności morderstw i ustaleniu listy pomordowanych.

- Jeziorko, ale też leśne cmentarze w Giełczynie, Sławcu, Pniewie, podwiźnieńskich Boguszkach, Kałęczynie – to tylko niektóre z tych miejsc, do których powinny prowadzić dziękczynne pielgrzymki łomżyniaków. Mogiły otulają tam kości tych, którzy ginęli często nawet nie wiedząc dlaczego. Oddawali swoje często bardzo młode życie, padając ofiarami terroru i nacjonalizmu. Prawie zawsze kiedy jest nienawiść, pojawia się też śmierć niewinnych ludzi. Mam zatem święty obowiązek pamiętać o dramacie, który był udziałem naszych dziadków lub rodziców, ale nieść go też w przyszłe pokolenia jako przestrogę. By nasze dzieci i nasze wnuki nie musiały budować nowych pomników ofiar. To po to spotykamy się co roku w Jeziorku, to po to zapraszamy już dziś do Giełczyna, Pniewa, Sławca i innych miejsc ludzi, którzy chcą uczestniczyć w dziele pamięci i przestrogi. Miejsca starczy dla wszystkich.

Wawrzyniec Kłosiński

Wiceprezes Zarządu Głównego

Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej

 W sumie 15 lipca 1943 roku Niemcy zamordowali w Jeziorku i pochowali w leśnym dole 50 przedstawicieli łomżyńskiej inteligencji. Decyzją prokuratora Tomasza Kamińskiego z  Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku do grupy tej włączono także  co najmniej dwóch (personalnie nieustalonych) członków rodziny Mogielnickich.

             WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ PANIE, A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI, NIECH ODPOCZYWAJĄ W POKOJU WIECZNYM. AMEN.