Odszedł Obrońca Łomży
Kpt. rez. Kazimierz Bazydło - najstarszy żołnierz 33 Pułku Piechoty, obrońca Łomży, członek Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Przez wiele lat jeden z najwierniejszych uczestników patriotycznych obchodów i uroczystości w naszym mieście. Żywa lekcja historii - chętnie spotykał się z uczniami łomżyńskich szkół opowiadając o walkach w 1920 i 1939 roku. Nie zabrakło Go m.in. na tegorocznych obchodach święta 2 Maja, Dnia Flagi; był jednym z uczestników zakończonego trzy tygodnie temu 14. Zjazdu Wychowanków i Nauczycieli Szkół Ziemi Łomżyńskiej. Miał 96 lat. Wystawienie ciała dziś (31 lipca) o godz. 10.00 w kaplicy przy ul. Kopernika. O godz. 11.00 w kaplicy cmentarnej rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa, po czym nastąpiło złożenie zwłok w grobie. W uroczystościach - oprócz najbliższej rodziny - uczestniczyła m.in. Zastępca Prezydenta Łomży Mirosława Kluczek, poczet sztandarowy 1 Łomżyńskiego Batalionu Remontowego, kontynuującego tradycje 33 pp, oficerowie, znajomi.
Synowi i Najbliższym śp. Kazimierza Bazydło szczere wyrazy współczucia składa Zarząd Główny Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.
Poniżej publikujemy tekst poświęcony Kazimierzowi Bazydle, opublikowany w 23 numerze WIADOMOŚCI ŁOMŻYŃSKICH (JESIEŃ 2010).
Zygmunt Zdanowicz
Kapitan Bazydło – na rozkaz!
Decyzją Nr 336/ Komb. z dn. 14 maja 2010 r. Minister Obrony Narodowej mianował porucznika Kazimierza Bazydło s. Walentego z Łomży na stopień kapitana.
Młodego plutonowego podchorążego początek II wojny światowej zastał w okolicy Kolna, około 3 km od ówczesnej granicy z Niemcami, gdy wraz z plutonem okopany był w szczerym polu. Pomimo nierównej walki z Niemcami udało się im dotrzeć pod Pisz - około 23 km od granicy. Niestety, zmuszeni zostali do odwrotu. Kilku jego kolegów poległo i spoczęło na cmentarzu w Białej Piskiej. W powrotnej drodze zatrzymali się na fortach w Piątnicy. A już nazajutrz brał udział w krwawej bitwie pod Andrzejewem, podczas której kilka tysięcy polskich żołnierzy zostało okrążonych przez wojska niemieckie. Około 1400 żołnierzy wydostało się, a 5 tys. trafiło do niewoli. Wśród nich - ranny w głowę, brzuch i prawą nogę - pan Kazimierz. Wszystkich, wraz z rannymi, których opatrzono w pośpiechu, ciężarówkami, a następnie koleją, przewieziono do Królewca, do więzienia. Rok przebywał w podziemnych lochach w bardzo trudnych warunkach. Z ciężkich ran wyleczył go Polak lekarstwami, które zdobywał nielegalnie. Panu Bogu zawdzięcza, że nie spoczął pod Andrzejewem razem z kolegami z 18. Dywizji Piechoty, wchodzącej w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” i razem ze swoim dowódcą, Stefanem Koseckim.
Kolejny okres niewoli to Drezno i Lipsk. Mieszkał w barakach, za drutami. Pracował przy zbieraniu kamieni z pól, z lasu zwoził drewno, budował drogi, naprawiał mosty, aż do wyzwolenia. Oswobodzony w 1945 roku przez Amerykanów, na krótko osiedlił się w Kętrzynie, potem w Warszawie. Na początku lat pięćdziesiątych powrócił do Łomży, gdzie mieszka dotychczas.
Twierdzi, że zdrowie i młode lata stracił na wojnie. Nie miał czasu na kształcenie. Przed wybuchem wojny ukończył 7- klasową szkołę powszechną w Piątnicy - swojej rodzinnej miejscowości. Następnie 4- letnią szkołę handlową w Łomży, w której w 1936 r. otrzymał maturę. W Zambrowie ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty ze stopniem plutonowego podchorążego - specjalność armaty i ciężkie karabiny maszynowe. Z tych lat z nostalgią wspomina dowódcę i wykładowcę szkoły - gen. Czesława Młota–Fijałkowskiego. W maju 1939 r. został zmobilizowany i stacjonował w Czerwonym Borze. Dziś posiada I grupę inwalidy wojennego. Jest najstarszym z żyjących żołnierzy kampanii wrześniowej z 33. Pułku Piechoty im. Strzelców Kurpiowskich stacjonującego w Łomży. Czuje się opiekunem jego tradycji i pamięci. Uczestniczył w ceremonii przekazania tradycji łomżyńskiego pułku pułkowi w Złocieńcu, na Pomorzu. Nosi on obecnie nazwę 33. Pułku Zmechanizowanego.
Kapitan rez. Kazimierz Bazydło znalazł 12-tonowy głaz, upamiętniający obecnie poległych z 33. PP na pl. Jana Pawła II. Za udział w wojnie obronnej i za bohaterstwo został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, wyróżniony Medalem Zwycięstwa i Wolności, medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939 r.”, odznaką Weterana Walk o Niepodległość oraz odznaką honorową „Za zasługi dla województwa łomżyńskiego”.
Na co dzień utrzymuje kontakt z wojskiem stacjonującym w Łomży - Batalionem Remontowym im. gen. Mariana Raganowicza. Nie zabrakło go jeszcze na żadnej uroczystości organizowanej przez wojsko.
Jest członkiem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Dostąpił zaszczytu otwarcia XII Zjazdu Wychowanków i Nauczycieli Szkół Ziemi Łomżyńskiej oraz sympatyków tej Ziemi w 2006 roku, jako najstarszy uczestnik Zjazdu.
Pomimo 94 lat życia chętnie wraca do wspomnień i je przekazuje, mimo że wiążą się one z trudnym czasem wojny i niewoli, lękiem o życie swoje i kolegów, niedostatkiem i cierpieniem, ale i czynami, z których jest dumny. Swoich słuchaczy wprowadza w podziw świeżością pamięci i barwnym przywoływaniem szczegółów zdarzeń sprzed siedemdziesięciu lat.
Któregoś dnia, w sierpniu dowiedziałem się o awansie pana Kazimierza na stopień kapitana. Gdy spieszyłem z gratulacjami, odpowiedział: „A tak, to prawda”. Gratulacje odebrał z dumą i uśmiechem...
Zygmunt Zdanowicz