Brzydką Łomżę też można kochać

IMG 7752-002Jacek Cholewicki – łomżyniak „z dziada pradziada” - jak wielu łomżyniaków uważa, że Łomża jest najpiękniejszym miejscem na świecie. Mimo dziejowych zawieruch, zwłaszcza zniszczeń ostatniej wojny, to co zostało i co odbudowano, korzystnie wyróżnia Łomżę wśród sąsiednich miast i miasteczek. Jak wielu Łomżyniaków z dumą i satysfakcją niemalże codziennie przechadza się Dworną i Farną, spogląda na katedrę, klasztory, budynek poczty, gmachy seminarium duchownego, muzeum, sądów, liceów i banków. Zagląda na stare łomżyńskie cmentarze, kolekcjonujące zapisy łomżyńskich żywotów, składających się na dzieje miasta. Ale Cholewicki to bardzo przekorna dusza. W całej tej swojej fascynacji Łomżą, ma rzadko spotykany dar obiektywnego patrzenia na swoją miłość. Obiektywnego – dosłownie i w przenośni - bo właśnie przez obiektyw aparatu fotograficznego znajduje w najpiękniejszych fragmentach miasta, niewyobrażalną wręcz brzydotę, żeby nie powiedzieć – jej szpetność.

- Jak wielu Łomżyniaków do niedawna nie dostrzegałem, że istnieje także inna Łomża: miasto zaniedbanych parceli, krzywych płotów, garażowych pierzei, chlewików i obórek stojących tuż obok okazałych budowli Starówki – powiedział. - Postanowiłem ją utrwalić i - dzięki gościnności - Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości - pokazać w galerii „Na Przedmieściu”. Nie mam ambicji ani, co pewnie widać, umiejętności artystycznych. Proszę o wyrozumiałość dla moich fotografii. Miasto, jak żyjący w nim ludzie, jest melanżem przeciwieństw: urody i brzydoty, barwności i szarości, czystości i obrzydliwości. Zachęcam: popatrzmy wspólnie na inną Łomżę. Niewidzianą. Do patrzenia na tę inną Łomżę Cholewicki już namówił czołową postać łomżyńskiej Bohemy – art. plastyka Stanisława Kędzielawskiego. Tak powstał cykl prezentujący łomżyńską Starówkę w jej naturalnej „krasie” i w wyobraźni łomżyniaka, który uprzedza widza, że celem tej prezentacji jest prowokacja estetyczna, uwrażliwienie środowisk twórczych, decydentów, mieszkańców Łomży, na zjawiska psujące obraz miasta. Jest to na pewno ekspozycja, która trzeba zobaczyć. Pozwoli nam najpewniej „otworzyć oczy” także na tę „inną”, prawdziwą, „obiektywną” Łomżę. Dlatego gorąco polecam wizytę w Galerii Na Przedmieściu (ul. Akademicka 14), bo wystawa „Niewidziana Łomża” Jacka Cholewickiego (fotografie) i Stanisława Kędzielawskiego (grafika) to okazja do głębokiej refleksji o naszym mieście. Podziwiać ją będziemy mogli jeszcze do września b.r. Zwłaszcza przy okazji Dni Łomży. A kierownictwu Uczelni gratulować wypada kolejnego niebanalnego pomysłu na ekspozycję w Galerii.